Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
ZAMKNIJ X

Konrad Wallenrod - treść lektury - strona 4

podzielał,
                  Nawet niewieścich gwarów słuchał mile,
                  Na żarty dworzan żartami odstrzelał
                  I sypał damom grzecznych słówek krocie,
                  Z zimnym uśmiechem, jak dzieciom łakocie.
                  Były to rzadkie chwile zapomnienia;
                  I wkrótce, lada słówko obojętne,
                  Które dla drugich nie miało znaczenia,
                  W nim obudzało wzruszenia namiętne;
        110     Słowa: ojczyzna, powinność, kochanka,
                  O krucyjatach i o Litwie wzmianka,
                  Nagle wesołość Wallenroda truły;
                  Słysząc je, znowu odwracał oblicze,
                  Znowu na wszystko stawał się nieczuły
                  I pogrążał się w dumy tajemnicze.
                  Może, wspomniawszy świętość powołania,
                  Sam sobie ziemskich słodyczy zabrania.
                  Jedne znał tylko przyjaźni słodycze,
                  Jednego tylko wybrał przyjaciela,
        120     Świętego cnotą i pobożnym stanem:
                  Był to mnich siwy, zwano go Halbanem.
                  On Wallenroda samotność podziela;
                  On był i duszy jego spowiednikiem,
                  On był i serca jego powiernikiem.
                  Szczęśliwa przyjaźń świętym jest na ziemi,
                  Kto umiał przyjaźń zabrać ze świętemi.

                  Tak naczelnicy zakonnej obrady
                  Rozpamiętują Konrada przymioty;
                  Ale miał wadę - bo któż jest bez wady?
        130     Konrad światowej nie lubił pustoty,
                  Konrad pijanej nie dzielił biesiady.
                  Wszakże zamknięty w samotnym pokoju,
                  Gdy go dręczyły nudy lub zgryzoty,
                  Szukał pociechy w gorącym napoju;
                  I wtenczas