Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
ZAMKNIJ X

Konrad Wallenrod - treść lektury - strona 2

ramiona
                  I rzekę kraśnym przeskakując wiankiem,
                  Na obcym brzegu łączy się z kochankiem.
                  Tylko słowiki kowieńskiej dąbrowy .
                  Z bracią swoimi zapuszczańskiej góry
                  Wiodą, jak dawniej, litewskie rozmowy
                  Lub, swobodnymi wymknąwszy się pióry,
        40      Latają w gości na spólne ostrowy.

                  A ludzie? - ludzi rozdzieliły boje !
                  Dawna Prusaków i Litwy zażyłość
                  Poszła w niepamięć; tylko czasem miłość
                  I ludzi zbliża. - Znałem ludzi dwoje.

                  O Niemnie i wkrótce runą do twych brodów
                  Śmierć i pożogą niosące szeregi,
                  I twoje dotąd szanowane brzegi
                  Topór z zielonych ogołoci wianków,
                  Huk dział wystraszy słowiki z ogrodów.
        50      Co przyrodzenia związał łańcuch złoty,
                  Wszystko rozerwie nienawiść narodów;
                  Wszystko rozerwie; - lecz serca kochanków
                  Złączą się znowu w pieśniach wajdeloty.


                  [I]
                  OBIÓR

                  Z Maryjenburskiej wieży zadzwoniono,
                  Działa zagrzmiały, w bębny uderzono;
                  Dzień uroczysty w krzyżowym Zakonie;
                  Zewsząd komtury do stolicy śpieszą,
        60      Kędy, zebrani w kapituły gronie,
                  Wezwawszy Ducha Świętego uradzą,
                  Na czyich piersiach wielki krzyż zawieszą
                  I w czyje ręce wielki miecz oddadzą.
                  Na radach spłynął dzień jeden i drugi,
                  Bo wielu mężów staje do zawodu,
                  A wszyscy równie wysokiego rodu
                  I wszystkich równe w Zakonie zasługi;
                  Dotąd powszechna