Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
ZAMKNIJ X

Konrad Wallenrod - treść lektury - strona 11

amiona,
                  Niesie na skały i dzikie przestworza,
                  Tuli kochankę do zimnego łona,
                  I giną razem w głębokościach morza.

                  I ciebie równie przychodzień oddali
                  Z ojczystych dolin, o Litwinko biedna!
                  I ty utoniesz w zapomnienia fali,
                  Ale smutniejsza, ale sama jedna.

                  Serce i potok ostrzegać daremnie,
        350     Dziewica kocha i Wilija bieży;
                  Wilija znikła w ukochanym Niemnie,
                  Dziewica płacze w pustelniczej wieży.

                  III

                  Gdy Mistrz praw świętych ucałował księgi,
                  Skończył modlitwę i wziął od komtura
                  Miecz i krzyż wielki, znamiona potęgi,
                  Wzniósł dumnie czoło, chociaż troski chmura
                  Ciążyła nad nim; wkoło okiem strzelił,
                  W którym się radość na pół z gniewem żarzy,
        360     I niewidziany gość na jego twarzy,
                  Uśmiech przeleciał, słaby i znikomy:
                  Jak blask, co chmurę poranną rozdzielił,
                  Zwiastując razem wschód słońca i gromy.

                  Ten zapał Mistrza, to groźne oblicze,
                  Napełnia serca otuchą, nadzieją;
                  Widzą przed sobą bitwy i zdobycze
                  I hojnie w myśli krew pogańską leją.
                  Takiemu władcy któż dostoi kroku?
                  Któż się nie zlęknie jego szabli, wzroku?-
        370     Drżyjcie Litwini! już się chwila zbliża,
                  Gdy z murów Wilna błyśnie znamię krzyża.

                  Nadzieje próżne. - Cieką dni, tygodnie,
                  Upłynął cały długi rok w pokoju;
                  Litwa zagraża, Wallenrod niegodnie
                  Ani sam walczy, ani śle do